Zacznijmy od tego, od czego zaczynają co jest modne w nadchodzącym sezonie?

Ewa Szumińska: To zależy czy pytamy od strony florystki czy panny młodej? Jeśli chodzi o preferencje samych pań, to te nadal pozostają wierne dekoracjom w odcieniach pudrowego różu. Świat florystyczny coraz bardziej od tego odchodzi, na rzecz trendu rustykalnego.

Czym się wyróżnia?

W odróżnieniu od tradycyjnych dekoracji ślubnych tu pojawiają się nieregularne kształty. To znaczy na takim ślubie bukiet nie jest idealną kulką. Mamy tu liczne dodatki, dość nietypowe jak na nasze ślubne tradycje, np. eukaliptus, ruskus lub różne zielone rośliny ogrodowe. W przeciwieństwie do tradycyjnych bukietów, tu mamy liczne gatunki w jednej wiązance. Nie skupiamy się tylko na goździkach, ani na różach.

Skąd taka moda?

Przede wszystkim z nudy. Panie chcą coś innego, świeżego i przy okazji swojego. Coraz więcej mamy świadomych panien młodych, które rozumieją, że idealny ślub to niekoniecznie tylko regularne, idealne kształty i jeden kolor. Kontrolowany chaos jest równie piękny i dostojny. Wystarczy spojrzeć na pannę młodą, która zamiast welonu ma na głowie pleciony z żywych

Rzeczywiście, jest coś urzekającego w tych wiankach. Aczkolwiek trzeba też przyznać, że suknie panien młodych są znacznie prostsze, niż tych w długich welonach.

E.Sz.: Oczywiście. Wianek determinuje styl sukni. Suknia princeska absolutnie by się w tym wypadku nie sprawdziła. Zanim zdecydujemy się więc na krój i materiał sukni, musimy wiedzieć czy we włosy będziemy wpinać kwiaty lub dekorować je wiankiem, bo wszystko ze sobą współgrało. Z wiankiem i rustykalnym stylem świetnie współgrają koronki, i luźne proste suknie upięte pod biustem. Naturalne materiały, takie jak bawełna lub len. Tiule, pufki i gorsety w tym wypadku odpadają.

Wybór kwiatów przed suknią to zupełnie nowatorskie podejście do tematu ślubu i wesela!

E.Sz.: Generalnie dobrze jest jeśli panna młoda ma już w głowie jakiś gotowy pomysł, co do stylu wesela. Wtedy nie ma różnicy czy przygotowania rozpocznie od kwiatów, sukni czy butów.

 A co jeśli panna młoda nie jest jeszcze zdecydowana? Albo zwyczajnie nie wie co z czym łączyć?

E.Sz.: Moja rola, podobnie jak każdej osoby, która zajmuje się branżą weselną, jest również taka, że to ja powinnam znać te trendy i uświadamiać panny młode, które nie bardzo mają pojęcie o tym wszystkim. Nie mogę tylko skupiać się na kwiatach, mimo że jestem florystką. Muszę mieć w głowie obraz całego wesela, dzięki czemu cała jego oprawa wraz z państwem młodym będą tworzyć piękną spójną całość.

 Robisz wywiad z panną młodą?

E.Sz.: Bez tego nie zabieram się za pracę! Muszę wiedzieć wszystko – jaki jest materiał i krój sukni, mało tego – jaka jest budowa jej ciała. Jakie lubi kolory. Czy na sali pojawią się już gotowe dekoracje. Itd. Itp. Są panny młode, które mi przynoszą już gotowe wydrukowane zdjęcia z internetu, które im wpadły w oko.

Czy zdarza ci się korygować, zmieniać gotowe pomysły twoich klientek?

E.Sz.: Przeważnie staram się spełniać wszystkie zachcianki moich klientek, nawet jeśli będzie to kolejny setny bukiet w kształcie kuli w kolorze różu. Zmieniam tylko te pomysły, które ewidentnie by się gryzły ze stylem lub kolorem sukni lub dodatków. Albo wtedy, gdy po prostu zamówienie jest nierealne.

Jakieś egzotyczne kwiaty rosnące na drugim krańcu ziemi?

E.Sz.: Nawet niekoniecznie takie pomysły. Kwiaty mają to do siebie, że to stworzenia sezonowe i to w tym tkwi cały problem, ponieważ przez to nie zawsze są dostępne na zawołanie. Jedna z moich ostatnich klientek wymarzyła sobie na czerwcowe wesele szarłat. A to typowo jesienna roślina. I nawet z Holandii jej nie sprowadzimy. W tym wypadku musiałyśmy zmienić całą koncepcję. Na szczęście panna młoda była bardzo otwarta na różne pomysły. Wybrałyśmy więc w kwiaty egzotyczne i spływający bukiet.

Czyli prócz tego jak kwiaty będą współgrać z stylem sukni, należy pamiętać o tym, że nie wszystkie są dostępne o każdej porze roku.

E.Sz.: Dokładnie. Ponadto, trzeba też mieć na uwadze, że kwiaty to żywe i przeważnie delikatne rośliny, więc nie wszystkie przetrzymają upał, zwłaszcza pięknie prezentujące się kwiaty polne, chabry, maki, margerytki. O ile śmiało możemy je użyć do dekoracji stołów, o tyle w wianku (bez dostępu do wody) szybko zwiędną. Co nie oznacza, że styl rustykalny i wianki można wybrać jedynie w określonych miesiącach. W zimie może to być wianek z użyciem szyszek. Mało tego, obecnie nawet używa się w bukietach i dekoracjach kwiatów suszonych! Pomysłów jest naprawdę mnóstwo!

A jednak większość znanych mi panien młodych wygląda prawie identycznie.

E.Sz.: Ponieważ większość nadal boi się innowacji. Ale muszę powiedzieć, że coraz częściej do mnie trafiają klientki z ciekawymi pomysłami.

Możesz przytoczyć jakieś najdziwniejsze zamówienie?

E.Sz.: Nie użyłabym tutaj słowa „dziwny”. Każdy pomysł jest dobry, bo to pomysł panny młodej, a w weselu chodzi o to, żeby to jej najbardziej podobała się oprawa i bukiet. Staram się więc spełnić w tym wyjątkowym dniu wszystkie jej oczekiwania, nawet jeśli mi one nieszczególnie pasują. Sekretem jest tutaj spójność – dekoracja ma być przede wszystkim spójna, czyli te same kwiaty mają być motywem przewodnim w kościele, na sali, samochodzie, w bukiecie panny młodej i przypinkach – pana młodego oraz świadków. Jeśli mam ślub w lipcu to świetnym pomysłem jest wybrać słonecznik, z tym, że tak jak mówię musi się on pojawić we wszystkich elementach dekoracji.

Pomówmy więc nie o „dziwnych”, ale właśnie nietypowych dekoracjach i innowacjach.

E.Sz.: Z całą pewnością mogłabym tu opowiedzieć o ślubie, który przygotowuję na tegoroczną jesień, w którym motywem przewodnim jest dynia! Uczynię z niej naczynie, w którym pojawią się kompozycje z kwiatów w nasyconych jesiennych kolorach, liści, kasztanów itd.

Co jeszcze?

E.Sz.: Z innowacji, które mi się szczególnie podobają wymieniłabym śluby plenerowe. Wtedy jako elementy dekoracji wykorzystujemy również drzewa rosnące w miejscu zaślubin. Mało tego, w związku z tym, że śluby tego typu odbywają się głównie latem, możemy zrezygnować z kwiatów z hurtowni i wykorzystać zamiast nich wszelakie trawy i kwiaty polne. Zbieram je wtedy sama na różnych polach.

 Czy również sama wymyślasz te niecodzienne pomysły?

E.Sz.: W przypadku traw to gotowy pomysł mojej klientki. Zaś w przypadku dyni to sama zaproponowałam ten pomysł, gdyż lubię tego typu klimaty. Obie panie okazały się na tyle odważne, że mi zaufały w realizacji tych innowacji. Tak jak powiedziałam wcześniej, zawsze zapoznaję się ze stylem całego wesela jak też miejsca zaślubin. Przyszłe panny młode widząc moje zaangażowanie, wiedzą, że wiem co robię (śmiech).

Lubisz takie wyzwania? Czy lepsze są takie panny młode, które przychodzą z gotowym pomysłem, a ty tylko jesteś wykonawcą?

E.Sz.: Każdy ślub jest dla mnie swego rodzaju wyzwaniem, ale muszę powiedzieć, że chyba łatwiej mi się współpracuje z takimi pannami młodymi, które jeszcze nie mają konkretnego pomysłu. Wtedy możemy razem stworzyć wspólną wizję i projekt. Grunt by klientka była otwarta, wtedy wychodzą naprawdę unikalne i wspaniałe dekoracje i bukiety.

 Ile zajmuje wykonanie takich dekoracji?

E.Sz.: Ogólna zasada jest taka, że całość przygotowań rozpoczyna się pięć dni wcześniej od zamówienia kwiatów. Sprowadzone (z kraju lub z zagranicy) kwiaty przychodzą dzień przed ślubem i wtedy ja już się nimi zajmuję. Bywa, że zastanawiam się, gdzie ten ogrom kwiatów przechować, tak jak w przypadku ostatniego mojego zlecenia, na które zamówiłam 800 sztuk goździków. Każdy pojedynczy kwiat trzeba obejrzeć i oczyścić, np. w przypadku róży zdjąć kolce. Dzień i noc przed ślubem to czas intensywnych przygotowań. Część pracy jednak dopiero można wykonać w sam dzień ślubu, nieraz już o 6 rano. Wszystko zależy od rozmachu dekoracji i czasu samego ślubu.

 Brzmi jak bardzo ciężka praca…

E.SZ.: Nie ukrywam, że tak jest. Potrzeba tu nie tylko zmysłu estetycznego, ale też niezwykłych umiejętności logistycznych.

 A dodatkowe ręce do pomocy?

E.Sz.: Bez nich by nie było nic! Ta praca to również ogrom nakładu wysiłku fizycznego nie do udźwignięcia dla jednej osoby. Mam więc dwie zaufane dziewczyny, bez których nie wyobrażam sobie tej pracy. Nawet, gdybym miała helikopter!

 I chcesz mi powiedzieć, że pomimo braku snu, wbitych kolców w ręce i kapryszących klientek lubisz swoją pracę?

E.Sz.: Ja ją kocham! Jestem osobą, która nie sprawdziłaby się za biurkiem. Potrzebuję adrenaliny, ruchu i przede wszystkim kontaktu z ludźmi, którym towarzyszę w najpiękniejszym dniu ich życia!

Pracownia Dzika Róża -> https://www.facebook.com/PracowniaDekoratorskaDzikaRoza

Wywiad był publikowany w magazynie Modny Ślub ->