Mamy wakacje, więc kolonie, półkolonie czy obozy to świetna opcja, aby nasze pociechy nie rozleniwiły się i mógłby rozwijać swoje zainteresowania. Kolonie to opcja dla rodziców, którzy nie mają problemu z tygodniowym lub dwutygodniowym rozstaniem ze swoim dzieckiem i uważają, że ich dzieci sobie świetnie poradzą. Półkolonie natomiast są dla rodziców, którzy jeszcze nie chcą wysyłać swoich dzieci na samodzielne wyjazdy. Opcji półkolonii dla dzieci jest masa – muzyczne, językowe, taneczne, artystyczne, sportowe… Każdy znajdzie coś dla siebie.

Przez tydzień nasza animatorka Martyna, była opiekunem na tanecznych półkoloniach w Azyl Studio w Zabrzu. Sama też uczęszczała na kolonie i półkolonie w młodszym wieku, a teraz jeździ z dziećmi i sama szkoli się na obozach od paru lat. Postanowiła, więc opisać swoje wrażenia, doświadczenia, przekazać wszystkie ważne informacje i rady dla rodziców. W tym poście skupimy się na półkoloniach.

POCZĄTKI

Na samym początku może wspomnę o tym, że wszystko zaczęło się od zielonej szkoły w wieku 8 lat. Nigdy nie byłam problematycznym dzieckiem, więc mama nie miała obaw, że coś zmajstruje, chociaż wiadomo, że przy pierwszym takim wyjeździe rodzice zastanawiają się jak będzie sprawować się ich dziecko. Wtedy dzieci nie miały telefonów, więc kontaktu z rodzicami nie było. Bywałam jeszcze na szkolnych półkoloniach, a potem jakoś w wieku 13 lat pojechałam na młodzieżowy wyjazd do Chorwacji na 10 dni.  Miałam już telefon (stary po stary, ale był) jednak mimo to kontakt był ograniczony. Po tym wyjeździe, co rok wyjeżdżałam na obozy taneczne, i tak jest do teraz. Co mi to dało? Nauczyłam się przede wszystkim samodzielności i odpowiedzialności za siebie. Co dało to mojej mamie? Wiedziała, że może mi ufać i że sobie poradzę w każdej sytuacji.


PÓŁKOLONIE – jak to wygląda?

Jeżeli nie jesteśmy pewni czy nasze dziecko jest wystarczająco duże na samodzielne wyjazdy, to warto wprowadzić je w świat półkolonii. Teraz opcji półkolonii jest masa i nie są to nudne zajęcia w szkole i siedzenie w świetlicy. Może to być naprawdę wyjątkowy czas dla naszych pociech. Odkąd zaczęłam być opiekunem widzę jak bardzo wpływa to pozytywnie na dzieci. Półkolonie, na których ja bywam zazwyczaj trwają średnio od 8 do 16 i mają podobny plan:
– poranne zajęcia w zależności od rodzaju półkolonii
– obiad
– wyjazd lub kreatywne zajęcia w jakimś miejscu
– powrót
Rodzic pierwszego dnia dostaje rozpiskę na cały tydzień, gdzie jest podany plan na każdy dzień i w co warto zaopatrzyć dziecko.
Z naszej strony pierwszego dnia otrzymujemy informacje od rodziców, o ich dzieciach.
„Dziecko nie lubi się ubierać”, „są z nim problemy”, „nie chce jeść”, „ma problemy z kontaktem z rówieśnikami” i inne. Na moich pierwszych półkoloniach zauważyłam, że takie coś sprawia, że zaczynamy wyrabiać sobie opinie o danym dziecku i wiemy, że trzeba uważać. I tak naprawdę minęło mi to już po drugim dniu. Oczywiście takie informacje są ważne i potrzebne, żeby zaopiekować się dzieckiem.

PÓŁKOLONIE – okiem wychowawcy

Pierwszy dzień jest ciężki, poznajemy się z dzieciakami, one nawiązują pierwsze kontakty i oswajają się z grupą, z wychowawcami i miejscem. Dla tych, którzy nigdy wcześniej nie byli na półkoloniach to czas, żeby zapoznać się z nowym doświadczeniem. Dzieci nieśmiałe, boją się czasami wejść, ale po to jesteśmy my, żeby takie dziecko wprowadzić i pokazać, że nie ma się, czego bać. Dzień idzie według ustalonego planu i z godziny na godzinę dzieci coraz lepiej funkcjonują. Mija drugi, trzeci dzień i kolejne i w każdym dniu kolejne zaskoczenia. Dziecko X w karcie półkolonijnej informacje „ma problemy z ubieraniem”, odwracam się i widzę, że ubrane stoi przy schodach i mówi „szybciej ubierajcie się, bo jestem głodna jak wilk po tych zajęciach”. Dziecko Y ma problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami, a trzeciego dnia właśnie ustala, z kim będzie szło na obiad, z obiadu czy do kina. Dziecko Z robi awantury po jedzeniu – podchodzę, patrzę – naleśniki z twarogiem, którego nie lubi – zjedzone. Każdego dnia dzieci nas zaskakują i zawsze jak informujemy rodziców to patrzą na nas z niedowierzaniem. Może, kiedy damy wolną rękę dziecku, poczuje się odpowiedzialne za siebie. Po za tym dużą robotę robi wpływ innych. Kiedy dziecko widzi, że wszyscy się ubierają lub zajadają obiadem, zrobi to samo (jedno wcześniej, a drugie później). Nie stosujemy kar, bo dziecko nie po to jest na półkoloniach, tak samo nie każemy czegoś zrobić, jeżeli dziecko nie chce. Dajemy czas i pokazujemy wady i zalety jego wyboru, przez to dziecko zastanawia się, który wybór jest dla niego bardziej korzystny. Dzieci to wyjątkowo mądre istoty.

JAK WYBRAĆ PÓŁKOLONIE I JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

Z doświadczenia i rozmów z dziećmi wywnioskowałam, że najważniejszy jest rodzaj półkolonii. Jeżeli dziecko nie przejawia zainteresowań artystycznych, a jest energiczne i lubi ruch, to nie pchajmy go na siłę na półkolonie plastyczne, tylko wybierzmy półkolonie sportowe. To ma być przyjemny czas dla dziecka, a nie męka. Nie ma sensu zapisywać dziecko na półkolonie taneczne, skoro nie lubi tańczyć. Jeżeli nie jesteśmy pewni, jakie nasze dziecko przejawia zainteresowania, są też opcje półkolonii wielotematycznych, gdzie są i zajęcia artystyczne i taneczne i sportowe i językowe. Uczestnicząc we wszystkim dostaniemy informacje, co tak naprawdę lubi i w czym jest dobre. Nie ma sensu też mieć pretensji do dziecka, że nie chciało malować czy biegać z dziećmi na zajęciach, bo za to zapłacili i musi. Wcale nie musi – jest to etap kształtowania się zainteresowań, pasji, zdolności i charakteru, więc nie zmuszajmy go do robienia czegoś, czego nie chce. Zamiast tego porozmawiajmy z opiekunami, a przede wszystkim z dzieckiem i zobaczmy, co najlepiej mu szło, co się podobało, a co nie. Dostajemy na tacy informacje zwrotną o naszym dziecku i wiemy, w którym kierunku mamy iść.
Druga sprawa to ja, jako rodzic chciałabym wiedzieć, kto opiekuje się moim dzieckiem. Nie bójmy się zapytać, kim będą wychowawcy, ale też nie skreślajmy od razu. Zauważyłam, że rodzice skreślają na starcie młode osoby. Odpowiedzialność nie zależy od wieku. Porozmawiajmy, poznajmy i wtedy będziemy wiedzieć czy dana osoba jest godna zaufania.
Sprawdzajmy dokładnie plan i rzeczy, w które trzeba zaopatrzyć dziecko, aby nie było sytuacji, że wszystkie dzieci są przygotowane, a przy jakieś atrakcji dziecko jest ograniczone i smutne, bo „rodzice zapomnieli”
I ostatnia rada ode mnie może ze względów lekko zawodowych, ale nie pakujmy dziecku całego plecaka chipsów, słodyczy, przekąsek i innych. Dziecko nie wybiera się na pole bitwy, tylko na półkolonie, gdzie dostaną dwudaniowy obiad, i mają ewentualnie przerwę na lunch gdzie mogą zjeść sobie pudełeczko przygotowane przez rodziców, ale nie plecak pełen niepotrzebnych rzeczy. Dbajmy o dzieci!

PODSUMOWANIE – Zalety półkolonii

1. Nowe znajomości i przyjaźnie.
2. Rozwijanie zainteresowań.
3. Aktywne spędzanie czasu.
4. Różnorodność i brak nudy.
5. Czas dla rodziców lub opiekunów.
6. Nauka radzenia sobie w różnych sytuacjach.
7. Kształtowanie charakteru
8. Nabywanie nowych umiejętności
9. Odkrywanie zdolności

 

CZY WARTO?
Moim zdaniem tak, jest to świetna opcja, by nauczyć dziecko samodzielności i odpowiedzialności, znaleźć i rozwinąć jego pasje oraz przygotować do wyjazdów na kolonie czy obozy.

A Wy drodzy rodzice, co myślicie i półkoloniach? Jakie macie doświadczenia, pytania lub obawy? Podzielcie się swoimi przemyśleniami! 

 

***Zdjęcia z półkolonii w Azyl Studio w Zabrzu.